Teksty Teppo HirviKunnas
„Audiofile nie używają swojego sprzętu, żeby słuchać twojej muzyki – audiofile używają twojej muzyki, żeby słuchać swojego sprzętu”.
Znany muzyk i inżynier dźwięku Alan Parsons zwięźle i prowokacyjnie podsumował świat audiofilów: „Audiofile nie używają swojego sprzętu do słuchania muzyki. Używają muzyki do słuchania swojego sprzętu”.
Komentarz ten wywołał dyskusję, a nawet krytykę wśród audiofilów, ale skłonił również do refleksji nad związkiem pomiędzy jakością dźwięku a samą muzyką.
Choć wysokiej jakości dźwięk może otworzyć nowe wymiary przyjemności ze słuchania muzyki, prawdziwa siła muzyki ostatecznie leży nie w tym, jak brzmi, ale w tym, jakie odczucia wywołuje – jak oddziałuje na nas i wywołuje emocje.
Hi-Fi, czyli wysoka wierność dźwięku, dąży do uzyskania wysokiego poziomu naturalności dźwięku. Dźwięku takiego, jaki powinien brzmieć. Jednak w centrum słuchania muzyki leży coś więcej niż tylko jakość dźwięku – to zdolność muzyki do poruszania, zachwycania i łączenia ludzi ponad granicami językowymi i kulturowymi.
Muzyka to nie tylko bity, elektryczność i seria fal dźwiękowych, ale potężne medium, które może obudzić w nas radość, smutek, pocieszenie, inspirację… Muzyka ma zdolność wywoływania w nas emocji – czy to prosta melodia w radiu, czy złożona symfonia wykonywana na najnowocześniejszym sprzęcie.
Komentarz Alana Parsonsa przypomina, że przyjemność z muzyki to coś więcej niż tylko dobre brzmienie i techniczna perfekcja. Ostatecznie, największym darem muzyki nie jest jakość jej brzmienia, ale to, jak na nas wpływa. Jakkolwiek to brzmi.
Z drugiej strony, brawa należą się Parsonsowi, który dzięki wysokiej jakości sprzętowi wrażenia tylko się nasilają i są zawsze bardzo osobiste. Z dobrymi kablami głośnikowymi można stworzyć jeszcze silniejsze wrażenia.
Zainteresowanie hi-fi zwiększa również częstotliwość słuchania muzyki i często poszerza nawyki słuchowe o nowe gatunki. „Ciekawe, jak może brzmieć ta nowa piosenka?”











